Metafory - jak pomagają w marketingu?

Marketing w dzisiejszych czasach to złożony i wymagający proces. Dopasowanie się do wymogów rynku, licznej konkurencji i zmieniających się potrzeb klientów jest kluczowe dla odniesienia sukcesu.
23 lutego 2016

Spójrz na biznes w inny sposób

laptopMarketing w dzisiejszych czasach to złożony i wymagający proces. Dopasowanie się do wymogów rynku, licznej konkurencji i zmieniających się potrzeb klientów jest kluczowe dla odniesienia sukcesu. Skąd mamy jednak wiedzieć na czym się skupić, jakie działania podjąć? Nie ma doskonałego rozwiązania, choć duże doświadczenie bardzo pomaga. Jest jeszcze jedna sztuczka. Wizualizacje i metafory. Zastanawiacie się o co chodzi? Pomyślcie o swoim biznesie online. Wyobraźcie go sobie. Jaki jest? Czy to maszyna? Może coś organicznego? Na przykład drzewo, którego owocami są klienci, a poszczególne etapy uprawy można przyporządkować do procesów biznesowych?

 

Nie można mieć wszystkiego

Zawsze brakuje budżetu aby zrobić dla marki wszystko i trzeba wybierać rzeczy aktualnie najważniejsze. Metafory pozwalają wyobrazić sobie elementy procesu i ich wzajemne zależności. Wspomniane drzewo to serwis www. „Opiera” się na ziemi – marketingu. Aby rosnąć potrzebuje deszczu, który pochodzi z chmury, czyli naszej firmy. Jej wielkość zależy z kolei od świadomości marki na rynku. Jeśli jest niska, opady będą znikome. Musimy zatem najpierw ją powiększyć i dopiero wtedy wywołać deszcz, za pomocą środka o nazwie reklama. Wchłanianie przez korzenie przyrównamy do konwersji. Niestety bez właściwej jej optymalizacji, niewiele na opadach zyskamy.

Marketing metodą na wyobraźnię

maszyna do pisaniaW mierzeniu skuteczności marketingu online, kluczową rolę odgrywa koszt pozyskania. Im jest niższy tym osiągamy większe zyski, ponosimy mniejsze koszty reklamy i mamy szersze możliwości promocji. Musimy jednak pamiętać, że nie jest jednowymiarowy. Popatrzmy na niego jak na panel z dwoma suwakami – ruchem (traffic) i konwersją (conversion), których wzajemne położenie daje pewną wypadkową, czyli właśnie koszt pozyskania (acquisition cost). Co więcej to zmyślne urządzenie możemy podpinać bezpośrednio pod każdy kanał jaki wykorzystujemy do komunikacji z klientami i otoczeniem (newslettery, mailing, social media, serwis www, wyszukiwarki itd.) i mierzyć napływające dane.

Jeśli zwiększamy koszty ruchu (traffic cost), bez zmiany konwersji, zauważymy jak szybko rosną koszty pozyskania a maszyna zaczyna wydawać ostrzegawcze dźwięki. Jeśli natomiast zmniejszymy koszty ruchu, utrzymując konwersję na tym samym poziomie, maszyna zamilknie. Cały sekret tkwi w tym, aby zwiększać konwersję, bez podnoszenia kosztów ruchu. Pod naszymi suwakami kryją się oczywiście żywi ludzie – specjaliści, działy firmy i związane z nimi procesy biznesowe. Za „ruch” odpowiada reklama, promocja i komunikacja z otoczeniem. Z kolei „konwersja” to pozycjonerzy, designerzy, deweloperzy czy testerzy UX.

Metafory w służbie konwersji

Kolejne wyimaginowane urządzenie (do optymalizacji konwersji) ma więcej pokręteł i kontrolek, wśród których znajdziemy między innymi:

  1. wartość dodaną – co sprawia, że marka jest wyjątkowa?
    Dlaczego użytkownik miałby się do niej przywiązać?
  2. wygląd i użyteczność – serwis musi być atrakcyjny nie tylko wizualnie.
    Rozmieszczenie treści, wygoda i kierowanie użytkownika w odpowiednie miejsca ma niebagatelne znaczenie.
  3. wiarygodność – użytkownik patrząc na stronę musi być przekonany, że obcuje z marką godną zaufania, profesjonalną i zdolną spełnić jego oczekiwania
  4. bezpieczeństwo – musimy zagwarantować je obiorcy zarówno w kontekście korzystania z serwisu, samej usługi czy produktu jak i np. transakcji online
  5. społeczność – dostarczenie informacji o tym, co inni ludzie myślą i sądzą o marce (np. poprzez social media)

Nasze urządzenie pozwala na określenie niezwykle ważnych rzeczy – czego brakuje na stronie, a czego oczekują odbiorcy oraz w jaki sposób zmiany wpływają na efektywność serwisu. Takie dane pozwalają skutecznie zwiększać konwersję. A przecież o to w biznesie online chodzi.

 

Podobne wpisy

Jak ukręcić dobry viral (wg Neetzan’a Zimmerman’a)

29stycznia2016
Neetzan Zimmerman. Niektórzy kojarzą już to nazwisko. Dla sporej części może nic nie mówić. A wielu uważa go za współczesnego geniusza viralu.

Mobilna rzeczywistość: szybkość i optymalizacja to klucze do sukcesu

21stycznia2016
Dzisiejszy świat i rozwój technologii zmieniły nasze przyzwyczajenia. Szybciej żyjemy, konsumujemy i… tracimy cierpliwość. Zwłaszcza jeśli coś utrudnia nam dostęp do informacji.